Jak zrealizować noworoczne postanowienia?

0

Nowy Rok i mocne postanowienia.

Od nowego roku koniec ze słodyczami. W nowym roku będę od razu po sobie sprzątać i wszystko kłaść na swoje miejsce. Nowy rok pod znakiem bycia fit! Od nowego roku zaczynam lekcje angielskiego, treningi judo i gotuję codziennie lekkostrawne obiady… Tak, te wszystkie zdania można usłyszeć pod koniec grudnia z każdej strony. Potem te same zdania pozostają prawie niezmienione, z wyjątkiem drobnej korekty: zamiast „od nowego roku” mówimy „jutro”. I tak mija kolejne dwanaście miesięcy tego „jutra”, przychodzi kolejny grudzień i wówczas znowu pojawiają się mocne postanowienia noworoczne, dokładnie takie same jak te ubiegłoroczne. Znacie ten scenariusz?

Cel.

Kluczem do sukcesu przede wszystkim jest wyznaczenie sobie realnych celów, a następnie ułożenie planu. Postanowienie zmiany nie może być nierealne i w dodatku dotyczyć wielu aspektów Twojego życia jednocześnie. Zmiana musi być możliwa do zrealizowania i zaplanowana w czasie. Pamiętacie, niedawno na moim FB zamieszczałam taki cytat: Cel to marzenie z datą realizacji. I dokładnie o to chodzi. Masz marzenie? Na pewno niejedno. To może być cokolwiek: zeszczupleć, zadbać o zdrowie swoje i najbliższych, podróżować, odwiedzić dentystę, poprawić relacje z rodzeństwem, popracować nad swoim charakterem. Warunek jest jeden: zastanów się co naprawdę chcesz osiągnąć i rozłóż to marzenie na czynniki pierwsze. Chcesz zeszczupleć? OK, ale ile kilogramów konkretnie? Zaraz powiesz: no nie wiem, dużo, tak żeby było widać. Albo (co gorsza): 20 kg. I najlepiej w 3 miesiące. No to od razu powiem: sorry, ale to się nie uda. Albo uda się przy ogromnym poświęceniu czasu i zdrowia tylko po to, żeby po kolejnych trzech miesiącach było jeszcze gorzej, więc to raczej niezbyt mądry pomysł. Zacznij myśleć realnie, np.: do maja chcę schudnąć 8 kg. Wyznacz sobie konkretną datę i cel – np.: 30 kwietnia będę ważyć 60 kg. Kiedy zobaczysz tak realny cel to sama uwierzysz w powodzenie. A to już pierwszy, bardzo ważny krok do sukcesu.

Plan.

Ułóż plan. Tak podręcznikowo: z ołówkiem i kartką papieru, a jeszcze lepiej z kalendarzem. Zaplanuj poszczególne działania w czasie. Ale nie tak ogólnie i enigmatycznie, na zasadzie: od jutra będę się więcej ruszać i lepiej odżywiać. Wracamy do celu: jak go osiągnąć? Musisz go rozłożyć na czynniki pierwsze, zastanowić się gdzie tkwi przyczyna dotychczasowych problemów. Masz nadwagę, to już wiesz. Ale czy przeszkodą w osiągnięciu wymarzonej sylwetki jest Twoja słabość do słodyczy, czy raczej nie możesz się oprzeć białemu pieczywu? Czy objadasz się wieczorami czy robisz zbyt długie przerwy między posiłkami? Czy widzisz sens w aktywności fizycznej, czy uważasz że to strata czasu? Czy zmuszałaś się do joggingu, którego serdecznie nie znosisz, zamiast poszukać zajęć Zumby, która wydaje Ci się ciekawa? Każdy z nas ma swoje słabości i potyka się na innych trudnościach. I dlatego każdy z nas indywidualnie musi opracować swój plan, szczerze przyznając się samemu przed sobą do słabych punktów i złych nawyków.

Dygresja na temat słabości.

Zanim skończę temat planu, muszę wtrącić kilka zdań na temat szczerości wobec samej siebie. Jako sportowiec nie raz spotykałam się z pokusą ukrycia własnych grzeszków, nie przyznania się do pominięcia treningu czy odstępstw od diety. Przed kim chciałam to ukryć? Oczywiście głównie przed trenerem. Tyle tylko, że to zupełnie nic dobrego nie przynosiło. Zjadłam słodycze, źle się czułam i byłam kompletnie bez poweru. Nie odrobiłam treningu, nie było postępów. Zwykłą sprawa: akcja – reakcja, konsekwencja w działaniu i konsekwencje działania. Dlatego przy postanowieniach noworocznych, czy jakichkolwiek innych, podstawową sprawą jest szczerość wobec siebie. Nie oszukuj się, że zdrowo się odżywiasz bo zamiast cukru używasz miodu, podczas gdy trzy razy w tygodniu odwiedzasz fast food’y. Nie przekonuj samą siebie, że jeśli idziesz na pięciominutowy spacer z psem, to już jest odrobiona codzienna porcja aktywności fizycznej. Przyznawaj się sama przed sobą do swoich słabości i porażek. Zastanów się nad nimi i działaj dalej. Nie załamuj się, nie myśl że jesteś beznadziejna/y. To zdarza się każdemu, więc dlaczego Tobie miałoby się nie przydarzyć? Nikt nie jest idealny. Wstań i walcz będąc szczerym wobec siebie.

O planie ciąg dalszy.

Zatem kiedy już wiesz, że trzeba mieć swój własny, indywidualny plan – opracuj go porządnie. Zastanów się co możesz zrobić sama, a w czym mogą Ci pomóc inni. Nie bój się poprosić o wsparcie. To może być wsparcie profesjonalistów, ale również Twoich bliskich. Wytłumacz dzieciom, że nie chcesz jeść czekolady więc prosisz aby nie marudziły w sklepie o kolejną bombonierkę. Powiedz partnerowi, że trzy razy w tygodniu potrzebujesz 2h wolnego czasu po południu i będziesz wdzięczna za sekundowanie Ci w tych zmianach, a nie marudzenie i pretensje. Porozmawiaj też ze specjalistami, którzy zweryfikują Twój plan. Może trener na siłowni zwróci Ci uwagę na inny rodzaj treningów albo jakiś inny błąd w założeniach? Może dietetyk zauważy nieprawidłowość w sposobie odżywiania? Nie musisz się na wszystkim znać, zapytaj o poradę ludzi, którzy wiedzą co robić, by osiągnąć sukces w danej dziedzinie. A wiedzą to dlatego, że już sami go osiągnęli. Kiedy już masz za sobą wszystkie te przygotowania – możesz zacząć realizować plan. Krok po kroku. Uzbrój się w cierpliwość. Nie oczekuj zmian w ciągu kilku dni, pamiętaj że do tego trzeba czasu. Nawet jeśli ulegniesz pokusie, następnego dnia konsekwentnie trzymaj się planu. Odhaczaj kolejne dni w dyscyplinie, trzymaj się postanowień mimo chwil słabości. Szukaj motywacji w sobie, bądź dumna z efektów. Aż do wyznaczonej daty. A potem… wyznacz sobie kolejny cel, który będzie następnym szczeblem do Twojego osobistego sukcesu. Z ogromną przyjemnością będę Ci towarzyszyć w tych zmianach! Mocno wierzę, że właśnie teraz Tobie się uda!

Przeczytaj także: Jaki był ten rok – chwila refleksji.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj