Jak spełnić noworoczne postanowienia?

1

Nowy początek.

Noworoczne postanowienia to zjawisko tak powszechne, jak nietrwałe. Na moje oko trwa od miesiąca do kilku tygodni, rzadko sięga kwartału. Pod koniec roku większość ludzi odpuszcza samodyscyplinę, kolokwialnie mówiąc: „rozłazi się”. Szczególnie, że sytuacja sprzyja, bo Święta są idealną wymówką. Po Świętach jeszcze kilka dni można pojechać na tym koniku, wmawiając sobie i innym, że ten tydzień do Sylwestra to i tak nic nie zmieni. Natomiast WSZYSTKO się zmieni od Nowego Roku, bo takie macie postanowienie. Dlatego moje zasadnicze pytanie brzmi: co zrobić, aby spełnić noworoczne postanowienia?

Chęć.

Na początku musi być chęć. Bez chęci nic nie wskórasz. Po prostu musi nadejść ten moment, kiedy poczujesz, że chcesz coś zmienić. Ten moment czasem nadchodzi po długim czasie. Gdzieś Ci się kołacze, że trzeba by wreszcie zabrać się za naukę angielskiego tak na serio. Albo, że czas najwyższy wydostać się spod nadopiekuńczych skrzydeł Rodziców i samej poszybować w kierunku, który wybierzesz. Albo, że już dłużej nie dasz rady z szefem-despotą i naprawdę chcesz zmienić pracę, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem. Pierwszy krok do postanowienia musi wypływać z Ciebie, z Twoich pragnień, z Twoich chęci. To musi być wewnętrzna motywacja, nie zewnętrzna. Jeśli sama nie widzisz, że dałaś sobie wyleźć Rodzinie na głowę, to nawet jeśli ktoś Ci o tym powie – zaprzeczysz. Jeśli sama nie czujesz, że robisz się co raz bardziej gnuśna i niemrawa – to żadna koleżanka nie przekona Cię, żebyś zaczęła żyć aktywnie. Jeśli sama nie zauważysz problemów z cerą, złego samopoczucia, uczucia ciężkości w żołądku – nie uwierzysz w sens zdrowego odżywiania.

Szczerość.

Drugi krok w kierunku podjęcia skutecznego noworocznego postanowienia to szczerość. Chodzi mi o szczerość wobec siebie. Trzeba przestać przed sobą udawać, że wszystko jest w porządku. Na pewno wiecie, że w przypadku wychodzenia z nałogu bardzo ważnym etapem, właściwie fundamentalnym, jest przyznanie się do tego, że masz problem. Dopóki ktoś zaprzecza, odwraca wzrok, udaje przed sobą ze ten problem go nie dotyczy – okłamuje siebie, choć fakty mówią same za siebie. Bez szczerości wobec siebie żadne postanowienie nie ma szans powodzenia. To trudne, by przyznać się do słabości, do powiedzenia: „tak, dałam d…py w kilku sprawach, poszłam na łatwiznę, nie udało mi się”. Pamiętaj jednak: nikt nie jest doskonały, wszystkim zdarzają się gorsze okresy. Masz takie samo prawo do słabości jak do sukcesu. I nawet jeśli ma Cię to kosztować kilka łez, nieprzespaną noc czy parę dni zgryzoty: warto zdobyć się na odwagę i szczerze ze sobą porozmawiać.

Wiara w siebie.

A teraz odpowiedz sobie szczerze na jedno pytanie: czy wierzysz, ze Ci się uda? Czy wierzysz w siebie? Czy nie jest przypadkiem tak, że setki razy próbowałaś schudnąć, zmienić nawyki żywieniowe, regularnie trenować? I tak głęboko w sercu wcale nie wierzysz, że tym razem Ci się uda? Myślisz raczej, że jesteś beznadziejna i „i tak nie dam rady”? A postanowienie podejmujesz bardziej dla świętego spokoju i żeby Mama/Mąż/Przyjaciółka wreszcie przestała Cię męczyć… Owszem, kupisz karnet na siłownię, owszem wprowadzisz sałatki do codziennego menu, ale i tak podświadomie uważasz, że to nie ma większego sensu. Bo tyle razy próbowałaś i nic z tego nie wychodziło… No właśnie: dzisiaj uwierz w siebie. Uda Ci się. Jak mawiają: nie święci garnki lepią, wszystko jest dla ludzi. Ja w Ciebie wierzę (i jestem pewna, że nie tylko ja).

Decyzja.

Zdaj sobie sprawę z tego, że postanowienie to poważna sprawa. To nie tylko takie „pitu, pitu”, to konkretna decyzja. To wprowadzenie do Twojego życia zmian. Koniec z księżniczkowaniem: tego nie mogę, tego nie chcę, tego nie dam rady. To będzie wymagało od Ciebie siły: zarówno psychicznej jak i fizycznej. To będzie wymagało od Ciebie samozaparcia i konsekwencji. To przyniesie ze sobą trudne momenty, chwile zniechęcenia, okresy przestoju i braku widocznych efektów. To nie będzie droga usłana płatkami róż – zdarzą się i ciernie. Świadoma tych trudności podejmij decyzję – dzięki temu możesz się do tego lepiej przygotować.

Wsparcie.

Przygotuj sobie wsparcie. Tak, mówię zupełnie poważnie: w wytrwaniu w postanowieniu bardzo pomaga wsparcie życzliwych ludzi. Poproś Siostrę, aby nie wahała Cię porządnie opieprzyć, jeśli nie będzie Ci się chciało ruszyć tyłka na trening. Powiedz Mężowi, żeby nie przejmował się Twoim fochem jeśli nie przyniesie Ci czekolady do łóżka. I korzystaj z pomocy profesjonalistów. Oni wiedzą, gdzie czyhają pułapki i jak się przed nimi ustrzec. Oni zjedli na tym zęby, sami przeszli drogę, która jest przed Tobą. Nie obawiaj się, że będą na Ciebie patrzeć z góry, że są od Ciebie lepsi, że przy nich jesteś malutkim robaczkiem. Zapytaj o pomoc, posłuchaj ich rad. Ja też jestem tutaj po to, aby Ci pomóc. Jeśli Twoje noworoczne postanowienie dotyczy poprawienia kondycji, aktywności fizycznej, zdrowego odżywiania – użyj mojej wiedzy i mojego doświadczenia. Przez ostatni rok rozwijałam swoją platformę treningową, wzbogacałam o nowe materiały, tak aby obejmowały całe złożone spectrum zdrowego trybu życia. Jestem bardzo zadowolona z efektów: na mojej platformie znajdziesz zarówno treningi, jak i diety oraz motywację. Jeśli znajdziesz w sobie chęć i podejmiesz decyzję: masz w zasięgu ręki wszystkie potrzebne narzędzia. A jeśli poczujesz, że masz gorszy dzień – tym bardziej możesz liczyć na moje wsparcie. Czasem w żołnierskich słowach przywołam Cię do porządku postem na FB. Czasem obśmieję lenia zabawnym filmikiem, a czasem zupełnie na poważnie porozmawiam z ekspertem o trudnościach w osiąganiu celu. Wiem, że wsparcie jest potrzebne każdemu!

 

Plan.

A teraz zrób plan. Konkretny. Rozpisz sobie cele – nie od razu wielkie, na początek drobne. Pamiętaj, że droga składa się z małych kroków.

  • Zastanów się, jakie będą Twoje następne kroki?
  • Z czego zrezygnujesz, aby coś innego osiągnąć?
  • Jak powalczysz o sobie, o swoje postanowienie?
  • Kto Ci w tym pomoże?
  • Jakie konkretne działania podejmiesz?
  • Kiedy będziesz trenować?
  • Który niezdrowy nawyk wyeliminujesz jako pierwszy (bo nie zabieraj się za wszystkie od razu)?
  • Jak rozłożysz to w czasie?

Sporo tych pytań… Zastanów się nad nimi na spokojnie, a ja już wkrótce wrócę do Ciebie z moimi wskazówkami. Do tego czasu przemyśl, czy naprawdę CHCESZ o siebie powalczyć. Ja Cię do tego gorąco namawiam, ale decyzja musi być Twoja i wypływać z głębokiego przekonania że warto!

1 KOMENTARZ

  1. Hej Aniu, to jest prawda co napisałaś, wierzę że tym razem mi się uda. Zrobiłam pierwszy krok, zakupiłam Twoją książkę “Dieta na luzie” – Potrzebowałam gotowych przepisów i porad. Mieszkam w Holandii więc ciężko mi z jakimś dietetykiem.
    Sama chcę dla siebie bo widzę jak jest źle, mam 160 cm i ważę 85 kg a kondycja jest zerowa mam 37 lat a czuję się na 50. Dziękuję że jesteś za bloga i instagram 😘😘🤗 Pozdrawiam Agnieszka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj