Moje treningi czyli jak Anka ćwiczy.

0

Mit treningu bez wysiłku.

Bardzo często zdarza mi się słyszeć od Was, że ja to mam tak dobrze, bo treningi są dla mnie przyjemnością i przychodzą mi bez wysiłku. Że jak tyle ćwiczę i jest to mój „sposób na życie”, to cóż to za problem machnąć jeden trening dziennie. I przy mojej kondycji, to nawet zadyszki nie dostanę. I że przy takiej częstotliwości aktywności fizycznej, to trening na macie jest małym michałkiem, betką, pikusiem. Cóż to dla mnie stanąć na macie i dać sobie niezły wycisk…? W ogóle, jak ja mogę sobie dać wycisk, skoro jestem w tak świetnej formie!? O tak…., słyszę takie komentarze dość często. Na początku mnie to irytowało, potem przestałam zwracać na nie uwagę, a następnie pomyślałam, że może ta kwestia wymaga jednak wyjaśnienia. I dlatego napiszę to bardzo wyraźnie: dla mnie każdy trening jest wysiłkiem i wymaga samozaparcia, konsekwencji i utrzymywania w mocy swoich postanowień.

Samodyscyplina.

W sporcie (i nie tylko) kluczowa jest samodyscyplina. Kiedy odpuścisz na dłużej, znajdziesz inne priorytety, zaniedbasz regularność – bardzo szybko stracisz kondycję i będziesz musiała mozolnie wracać do raz już osiągniętej formy. Bez względu na jakim etapie sprawności fizycznej  jesteś, musisz się nauczyć, że nie ma wymówek przed treningiem. Że zawsze trzeba znaleźć na niego czas: nawet o świcie lub późnym wieczorem. Że musisz przełamać swojego wewnętrznego lenia i zmusić się do tego, by poćwiczyć. Mnie też to dotyczy. Są dni, kiedy aż mnie skręca w środku, kiedy pomyślę że mam założyć buty i stanąć na macie. Czasem tak bardzo mi się nie chce, że usłużny wewnętrzny leń znajduje bardzo dobre argumenty: przecież wczoraj ćwiczyłaś, przecież jutro masz zaplanowaną siłownię, przecież dzisiaj miałaś naprawdę ciężki dzień. No i to jest właśnie ten moment, który już doskonale znam i wiem, że nie mogę mu ulec. To jest ta chwila, w której do głosu musi dojść samodyscyplina. Samodyscyplina, której można się nauczyć – ale jednak wymaga silnej woli i samozaparcia. Bez której nie zaczniesz ćwiczyć danego dnia, nawet jeśli de facto lubisz ten trening czy daną dyscyplinę sportu. I ja – dokładnie tak samo jak Ty  – muszę się przełamywać i zmuszać, aby ten trening zrobić.

Ciężar gatunkowy.

Pamiętam dwa lata temu obowiązywał powszechny trend, że treningi powinny być wykonywane na obciążeniu jedynie własnego ciała, czyli bez hantli, gum i innych sprzętów. Argumentem „za” było zmniejszenie ryzyka kontuzji i stawianie na naturalność. Tym bardziej wzmacniane było to przekonanie, że rzeczywiście zawsze początkujące osoby zaczynają ćwiczyć bez ciężarów. Wszyscy twierdzili, że przy takim trybie można schudnąć do 25 kg (przy odpowiedniej diecie oczywiście) i wyrzeźbić odpowiednio ciało. Zapewne też stąd wynika fakt, do dziś wiele dziewczyn boi się używać ciężarów przy treningu w obawie przed zbyt wielkimi udami czy za mocno rozbudowanymi ramionami. Jeśli o mnie chodzi, to uważam że obciążenie jest potrzebne.  Sama robię dwa razy w tygodniu treningi siłowe z obciążeniem do 20 kg, żeby mięsień dostał bodziec. Przy tym jest jeszcze jedna ważna rzecz: przy treningu z obciążeniami można spalić nawet 600 kcal, co jest niemożliwe przy żadnym treningu interwałowym czy cardio. Dlatego polecam ćwiczenia przy użyciu sprzętu (hantli, gum, ciężarków).

Czas.

Druga zmienna, którą warto żonglować, to kwestia czasu. Zazwyczaj trening trwa około godziny, ale ważne jest w jakim rozliczeniu czasowym ćwiczysz, ile serii w określonych sekwencjach wykonujesz. Zazwyczaj po miesiącu (maksymalnie półtora), Twoje ciało już się przyzwyczai do danego programu treningowego. Nie będzie musiało przezwyciężać kolejnych barier, nie będzie miało stawianych wyzwań. Takie treningi przestaną być efektywne. Dlatego trzeba „zamieszać” – na przykład zmieniając czas wykonywania ćwiczenia. Można zacząć od 30 sekund, przedłużyć do 45 minut, kolejno osiągnąć całą minutę (powtórzenia powyżej jednej minuty fantastycznie poprawiają wydolność).  Jeśli ćwiczycie interwały – zmieniajcie ich długość albo dodawajcie kolejne. Jeśli biegacie – dodajcie kolejne minuty lub zwiększcie tempo. Najważniejsze, aby pamiętać że zmiany czasu działają bardzo stymulująco dla naszych mięśni.

Moje indywidualne upodobania.

W sporcie każdy ma swoje „ulubione” obszary – zazwyczaj te, w których czuje się komfortowo i nie musi się zbytnio wysilać. To duża pułapka i trzeba przed nia się strzec! Żeby osiągać progres trzeba koniecznie dodać ćwiczenia takie, których nie lubisz, które sprawiają Ci trudność. To właśnie dzięki przezwyciężaniu tej bariery, pokonując swoją niechęć i mierząc się z trudnością idziesz do przodu! Dlatego nie odpuszczaj, nie szukaj wygody – stań do walki! I nawet jeśli szczerze nienawidzisz „Treningu Boksera” – zmuś się, aby raz w tygodniu stanąć z nim w szranki. Mój osobisty, tygodniowy plan treningowy obejmuje minimum pięć treningów, z czego dwa to treningi siłowe, takie naprawdę mega hardcore’owe, po których odkrywam istnienie zakwasów w zupełnie nieznanych miejscach mojego ciała. Nie boję się też treningów siłowych – bo nie chcę wyglądać jak patyczak, tylko chcę mieć ładne, jędrne, umięśnione, zdrowe ciało. Uważam, że nie ma nic złego w apetycznych pośladkach czy wyraźnie zarysowanych mięśniach na plecach. A takich efektów można się spodziewać tylko po ćwiczeniach z ciężarem. Bardzo często przy intensywnym programie redukcyjnym dziewczyny gubią kilogramy wraz z kobiecymi kształtami: szczególnie jeśli chodzi o pupę. Żeby „zrobić” pośladki trzeba powalczyć z ciężarami. I co z tego, że wówczas obwody będą większe? Istnieje zasadnicza różnica między obwodem brazylijskiego tyłka a otłuszczonych bioder. Ważne jest, aby pamiętać by po treningu siłowym rozrolować zmęczone mięśnie: szczególnie uda, pośladki i ramiona. Ja sama w moim tygodniowym planie treningowym łączę treningi siłowe z interwałowymi i cardio. Często biegam, aby zachować smukłość sylwetki. Dlatego raz jeszcze podkreślam: podstawą sukcesu jest zmienność. Dlatego wszystkie moje programy i wyzwania na platformie WWW.FitAnka.pl są przemyślane pod względem zróżnicowania sekwencji rozliczeniowej, braku powtarzalności tych samych ćwiczeń, dodawania obciążeń i nowego sprzętu. Wszystko po to, aby organizm się nie przyzwyczaił do jednego rodzaju wysiłku i żeby treningi ciągle były dla Was efektywne!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj