Pierwsze kroki w zmianie diety, część 2

2

W pierwszej części cyklu o zmianie diety w Nowym Roku pisałam o pewnym sposobie myślenia o jedzeniu. To ważne, aby sobie te tematy poukładać w głowie i zrozumieć, dlaczego racjonalne odżywianie jest istotne. Nie tylko ze względu na potrzebę schudnięcia i ograniczania kalorii, ale przede wszystkim z powodu zdrowia, dobrej kondycji i dostarczania organizmowi wszystkich składników istotnych dla prawidłowego funkcjonowania. Ten pierwszy artykuł był taki bardziej teoretyczny (jeśli go jeszcze nie przeczytałaś, to polecam: https://ankadziedzic.pl/pierwsze-kroki-zmianie-diety-czesc-1/ ). Teraz czas na konkrety 😊

Więcej wody!

Pierwsza, podstawowa sprawa to odpowiednie nawadnianie organizmu. I nie wystarczy pamiętać tylko o 2 l płynów dziennie. Cóż, sprawa jest odrobinę bardziej złożona. Po pierwsze nie każdy płyn liczy się tak samo. Niestety kawa i czarna herbata, czyli to co najpowszechniej się u nas pija, nie są najlepszym rozwiązaniem. Zdecydowanie lepiej jest sięgnąć po zieloną czy białą herbatę. Dobra też jest herbata Roiboos oraz herbatki ziołowe. Te ostatnie są wspaniałe również ze względu na właściwości ziół: mogą przyspieszać metabolizm, wspierać proces detoksykacji, wspomagać trawienie, zapobiegać wzdęciom. Dlatego wybieraj je uważnie. Według mnie warto sięgnąć po czystka, pokrzywę i miętę. Trudno jest je przedawkować, a wpływają dobroczynnie na przemianę materii oraz oczyszczanie organizmu. Najwięcej jednak należy wypijać wody. Ważne jest to, aby nie pić jej na raz, tylko małymi porcjami. Jeśli wyduldasz od razu litr wody, to niestety nie nawodnisz w ten sposób organizmu. Trzeba pić po trochę, najwyżej pół szklanki na jedno posiedzenie. Inaczej woda trafia od razu do nerek, a Ty szybko musisz biec do toalety. To się mija z celem. Dlatego trzeba pić po parę łyków, wówczas organizm rozprowadzi wodę do komórek i będą efekty. I to jakie! Po pierwsze nawilżona skóra, a co za tym idzie młodszy wygląd. Poprawi się też koloryt cery. Woda poprawia metabolizm i zapobiega zaparciom. A nawet jeśli w jelitach masz już złogi, to przy odpowiednim nawilżeniu organizmu wzrośnie ukrwienie jelit i poprawi się ich perystaltyka, a co za tym idzie pozbędziesz się niechcianym złogów. Woda jest dobrodziejstwem i trzeba się do niej przekonać. Możesz do niej wrzucić listek mięty i plasterek cytryny, albo świeżego ogórka i gałązkę bazylii. Wygląda bardzo apetycznie i świetnie smakuje.

Soki warzywne kontra owocowe.

Przy okazji nawadniania, trzeba wspomnieć o sokach. Wiele z Was mnie pyta, czy można zastąpić wodę sokami. A ja wtedy trochę się krzywię… Zanim jednak wytłumaczę dlaczego nie jestem fanką soków uściślijmy co mam na myśli używając terminu „soki”. Soki to nie żadne napoje czy inne wynalazki w kartonach czy plastikowych butelkach, zrobione poprzez rozcieńczenie wody z koncentratem naszpikowanym aromatami identycznymi z naturalnymi i masą cukru. Jeśli już w ogóle jest mowa o sokach, to o takich świeżo wyciskanych, bez całej tej chemii którą producenci do nich pakują. Ale i tu trzeba zrobić wyraźny podział na soki owocowe i warzywne. Soki owocowe niestety nie są najlepsza opcją. Po pierwsze dlatego, że nie zawierają całego błonnika, który jest naturalną częścią owoców. Zdecydowanie lepiej zrobić sobie szejka z całości owocu, dolać do niego trochę wody (jeśli jest za gęsty) i wypić taki płyn. Po drugie w sokach jest stosunkowo duża zawartość cukru. Po wypiciu takiego soku szybko wzrośnie indeks glikemiczny i zaraz będzie nam burczeć w brzuchu z głodu. Jeśli już koniecznie musisz sobie osłodzić życie sokiem, to wypij go po posiłku, wtedy jest szansa że dłużej nie będziesz głodna. Zupełnie inaczej ma się sprawa z sokami warzywnymi. Te są jak najbardziej wskazane i możesz śmiało po nie sięgać. Jeśli nie jesteś przekonana do ich smaku, spróbuj poeksperymentować ze świeżymi ziołami lub przyprawami. Sok marchwiowy jest fantastyczny z odrobiną świeżego imbiru, a sok pomidorowy podkręcony świeżą bazylią i odrobiną chili naprawdę daje radę!

Zdrowe przekąski.

Zdaję sobie sprawę, że dieta oznacza koniec z podjadaniem i właśnie to bardzo często stanowi dla nas ogromny problem. No bo jak to: wieczór, kocyk, dobra książka i aż się prosi, żeby na stoliczku postawić miseczkę z czekoladkami albo chipsami… Spróbuj sama siebie przechytrzyć i przygotuj sobie zdrowe przekąski: pokrojone w paseczki warzywa z jogurtowym dipem albo po prostu popcorn! Możesz go spokojnie bezmyślnie podjadać bez najmniejszych wyrzutów sumienia (pod warunkiem, że nie więcej niż 2 szklanki już uprażonego). Wystrzegaj się jednak bakalii, zwłaszcza takich jak rodzynek, daktyli czy żurawiny. Są OK tylko w małych ilościach, jako dodatek do potrawy (np.: do jogurtu czy sałatki), bo mają naprawdę sporo cukrów prostych.

Zapominamy o cukrze.

Na koniec zostawiłam główny punkt programu, czyli eliminację cukru. I tutaj znowu muszę uściślić, o jakim cukrze mówię. Po pierwsze, cukier rafinowany. Słuchajcie, on naprawdę nam szkodzi. Są badania dowodzące że cukier działa jak narkotyk, po prostu uzależnia. Poza tym powoduje szereg chorób – od próchnicy zębów, cukrzycy, nadwagę aż po depresję czy nawet chorobę Alzheimera. Dlatego w tym wypadku nie ma przeproś: odstawiamy cukier rafinowany. Ale jest też dobra wiadomość: nie oznacza to, że masz zrezygnować zupełnie ze słodkiego smaku. Jest kilka sposobów, aby upiec słodkie ciasto albo zrobić słodką przekąskę z pominięciem cukru ratyfikowanego. Moim faworytem jest tzw. cukier kokosowy, choć został on nazwany cukrem tylko z powodu słodkiego smaku. Posiada niski indeks glikemiczny oraz cały szereg zdrowych składników: magnez, potas, cynk, żelazo, witaminę C oraz witaminy z grupy B (B1, B2, B6). Poza tym smakuje bosko, w odróżnieniu na przykład do stewii, której smak nie każdemu odpowiada. Mówiąc o cukrze trzeba też pamiętać o tym, by przy kupowaniu produktów przetworzonych czytać etykiety ze składnikami. I nie mam tu na myśli słodyczy, ale również tak mało podejrzane produkty jak musztardę, soki pomidorowe czy określane mianem „fit” płatki śniadaniowe. A, i oczywiście wykluczamy napoje gazowane, które potrafią mieć nawet kilka łyżek cukru w jednej szklance. Brrr…

Nie taki diabeł straszny…

Nawet jeśli teraz wydaje Ci się, że czeka Cię sporo pracy i wyrzeczeń, to… tylko Ci się tak wydaje. Pamiętaj, małymi krokami do celu. Przeczytaj jeszcze raz i pomyśl, od czego zaczniesz. Jeśli masz jakieś pytania – pisz do mnie!

2 KOMENTARZE

  1. Aniu co do soków to ja wyciskam je od kilku lat i powiem Ci, że teraz w wyciskarkach można regulować sobie ilość miąższu, także mogą być gęste (z błonnikiem) a dzięki samej metodzie wyciskania mają więcej cennych składników. Pozdrawiam:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj