Czy zdrowe odżywanie wystarczy, by mieć płaski brzuch?

0

Brzuchate marzenie.

My, dziewczyny, tak mamy że uwielbiamy mieć płaski brzuch. Zaraz po tym, jak już osiągniemy jędrną pupę i smukłe uda. Że o biuście nie wspomnę, ale tu akurat treningi nie zawsze działają tak, jakbyśmy chciały. Ach, ten brzuch… Żeby brzuch był  płaski, twardy, najlepiej jak deska! Ani grama tłuszczyku, żadnych wałeczków, fałdek, oponek. Talia osy, krata z przodu – to dopiero marzenie!

Zdrowe odżywianie i redukcja wagi.

Zaczynamy zazwyczaj od ogólnych treningów i diety. Cel: schudnąć. Na początek wystarczy wprowadzić aktywność fizyczną – spalane kalorie podczas treningów szybko przekładają się na utratę wagi. Zaczynamy zastanawiać się nad dietą. Tyle nasłuchałyśmy się o racjonalnym odżywianiu, że chcemy wyrobić sobie zdrowe nawyki. Nawet nam się to udaje. Jemy regularnie.
Rezygnujemy z:

  • tłustych, smażonych potraw (smażony ser w panierce nie istnieje w naszym jadłospisie)
  • słodkich napojów gazowanych (odkrywamy, że woda z listkiem mięty i plasterkiem cytryny również smakuje)
  • białego cukru w każdej postaci (naturalna słodycz w postaci owoców, miodu czy bakalii w zupełności wystarcza)
  • wysoko przetworzonej żywności (same gotujemy, pieczemy, robimy naturalne koktajle etc.)

Mamy lepsze samopoczucie. Jeśli „startujemy” z kilkoma kilogramami nadwagi, dość szybko widzimy efekty. Wprowadzone działania pozwalają, aby zrzucić 5 – 7, max 10 kg. Nabieramy wiatru w żagle, nie ustajemy w wysiłkach i… nagle STOP. Nic się nie zmienia, waga stoi w miejscu, brzuch nadal nie wygląda tak, jakbyśmy tego chciały… Piszecie do mnie rozpaczliwe maile: ćwiczę, zdrowo się odżywiam, a wcale nie chudnę!

Odsłonięcie mięśni brzucha.

 

Tak nas Matka Natura skonstruowała, że na brzuszku tłuszczyk zostaje najdłużej. Bo tak między nami mówiąc, trochę go potrzebujemy. Szczególnie po to, aby gospodarka hormonalna dobrze funkcjonowała. Trochę nie oznacza jednak brzucha w stylu „małego buddy”. Kratę na brzuchu można osiągnąć, ale to wymaga ogromnej samodyscypliny i… liczenia gramów. Bo jeśli jesz tyle i le potrzebujesz, a nie mniej – nie pozbędziesz się tłuszczyku. Zdrowe odżywianie nie oznacza, że masz dopasowaną ilość kalorii niezbędną do redukcji tkanki tłuszczowej.

Deficyt kaloryczny.

Aby odsłonić mięśnie brzucha, potrzebujemy być na tzw. „deficycie kalorycznym”, co w prostych słowach oznacza, że musimy jeść mniej kalorii niż potrzebujemy. Tylko wtedy nasz organizm sięgnie do zmagazynowanych zapasów. Ale uwaga!  Deficyt kaloryczny NIE OZNACZA jednak niedożywienia. Ilość kalorii musi być proporcjonalnie obliczona, bo efekty mogą być odwrotne do zamierzonych! Jeśli zaczynamy obcinać kaloryczność posiłków nie dbając o zachowanie wszystkich składników odżywczych (i to w odpowiednich ilościach) możemy nawet przytyć. Jedząc „na oko” są dwa zagrożenia:
1. dostarczamy za mało kalorii: organizm magazynuje.
2. dostarczamy za dużo kalorii: nie zredukujemy wagi.

Liczenie gramów.

Tu nie ma dyskusji: do redukcji i odsłonięcia mięśni (szczególnie na brzuchu) liczenie gramów jest potrzebne. Gramy są idealnie wyliczone pod konkretną osobę. To już zadanie dla (dobrego) dietetyka. Trzeba wziąć pod uwagę nie tylko aktywność fizyczną danej osoby i jej wagę. Istotne są również stan zdrowia (choroby), waga, płeć, wiek a nawet fakt zażywania tabletek antykoncepcyjnych. Dopiero znając te wszystkie zmienne można dobrać indywidualną dietę, tak aby składniki odżywcze były dostarczane w odpowiedniej ilości do potrzeb konkretnej osoby. Personalną dietę możesz zamówić także u mnie: https://ankadziedzic.pl/spersonalizowana-dieta/

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany.

Organizm ludzki tak funkcjonuje, że szybko się przyzwyczaja do trybu życia. Jeśli zaczynamy „od zera” nawet niewielkie zmiany przyniosą dobre efekty. Ale im dalej w las, tym więcej drzew. Po kilku miesiącach stajemy w miejscu. I jeśli chcemy sięgać wyżej, to jest ten moment, kiedy trzeba coś zmienić. Zarówno, jeśli chodzi o odżywianie jak i treningi. Bo przy wadze 60 kg i diecie 1800 kcal – może nie być efektów mimo regularnych treningów i zdrowym odżywianiu. I wtedy właśnie trzeba zastanowić się nad indywidualną dietą, która określa nie tylko kaloryczność, ale i proporcje składników odżywczych. Do tego koniecznie zmień system treningów. Rób ćwiczenia na rzeźbę – z obciążeniami. Możesz też przeplatać cardio, bo do redukcji bardzo się przyda.  Zmienność wykonywanych ćwiczeń, dodawanie sprzętu, miksowanie różnych form treningów jest bardzo, bardzo ważne. To trochę taka zabawa z naszym organizmem: kto kogo wyprzedzi? Czasem trzeba co 6 tygodni zmieniać dietę, co 3-4 treningi wprowadzać nowy bodziec, aby zmobilizować i mięśnie, i metabolizm. Pamiętaj jednak, że przy takim „stopniu zaawansowania” potrzebujesz profesjonalisty. Nie kombinuj sama, nie włączaj drakońskich diet, głodówek, morderczych treningów. Tu trzeba działać z głową, z doświadczeniem, z wiedzą, bo inaczej możesz zaszkodzić swojemu zdrowiu.

Podsumowując:
– zmieniaj treningi tak, aby dostarczały nowych bodźców Twojemu organizmowi,
– znajdź zaufanego i profesjonalnego dietetyka
– licz gramy i kalorie
– odsłaniaj brzuch, z którego jesteś dumna!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj