Pokochaj jeśli nie możesz zmienić.

0

Szukanie dziury w całym…

OK, to co z Tobą jest nie tak? Masz za krótkie nogi czy za duży biust? A może zbyt okrągłą twarz lub za wysokie czoło? Wystające kolana, szyję żyrafy albo wielki tyłek? A może nie tylko o wygląd chodzi? Może nie jesteś wystarczająco pracowita lub inteligentna? Za mało rozmowna albo gadasz bez zastanowienia? Niecierpliwa, zbyt introwertyczna, albo.. no nie wiem, może za mało empatyczna? Na pewno coś znalazłaś, coś co jest absolutnie nie do zaakceptowania.

Nieidealna ja.

Każda z nas jest nieidealna. I piszę to z całą pewnością, bo… ludzie są nieidealni. Ludzie są różnorodni: wysocy i niscy, łysi i owłosieni, chudzi i grubi, uzdolnieni plastycznie albo matematycznie. Po prostu, mają swoje cechy, bardzo różne. Ale w zasadzie najistotniejsze jest to, co z tymi cechami robią. Bo zasadniczo wyjścia są dwa. Pierwsze: akceptujesz siebie taką jaką jesteś i świadomie rozprawiasz się ze swoimi kompleksami. Drugie: żyjesz w samoudręczeniu i z brakiem akceptacji, bo w gruncie rzeczy tak jest Ci wygodniej. Oho.., wkurzyłaś się?

I bardzo dobrze! Bo tak naprawdę trzeba siły, żeby stanąć oko w oko ze swoimi słabościami i przekuć je w zalety. Albo po prostu je zaakceptować, znaleźć sposoby na samą siebie.

Pretensje.

To okropna sytuacja, kiedy zaczynasz mieć pretensje do siebie. Że za mało ćwiczysz. Albo że znowu zjadłaś za dużo. Albo że nie pomalowałaś paznokci wczoraj wieczorem. Powodów do pretensji wobec siebie znajdzie się mnóstwo. A jak ktoś jest niezadowolony z siebie, to zazwyczaj jest niezadowolony również z otoczenia. I zaczyna się: tamta ma pomiętą bluzkę, a ten ubłocone buty. Fleja i niechluj. Ten to przedwcześnie łysieje, a tamta mogłaby coś zrobić ze sobą bo waży już chyba ze sto kilo. Halo, halo, czyżbyś miała pretensje do świata, że jest nieidealny? Przestań! Świat już taki jest. Ty też nie możesz być ideałem. Ale to nie znaczy, że nie jesteś świetną babką, która podoba się sobie i facetom, która ma dystans do siebie i lubi innych ludzi.

Pstryk i zamieniamy wady w zalety.

Powiesz, że to niemożliwe? Że skoro masz krótkie nogi, to masz je krótkie i już nic się z nimi nie da zrobić. Przecież ich nie wydłużysz. Albo że skoro masz za długi nos, to ratuje Cię tylko kosztowna i bolesna operacja plastyczna. I nic tu nie poradzisz. A właśnie, że poradzisz. Bo to, co jest najważniejsze, to zaakceptować siebie taką, jaką jesteś. Polubić każdy kawałek swojego ciała i swojej osobowości. I przekuć wady w zalety. Nie próbować zmieniać rzeczy niezmienialnych. Po co? Lepiej nauczyć się wykorzystywać to, co dostałaś w pakiecie. Wykorzystywać dla siebie, na swoją korzyść.

Zazwyczaj kompleksy tworzą się kiedy jesteśmy młode. Wówczas obłędnie chcemy wpisać się w ramy jakiegoś nieistniejącego ideału zaczerpniętego z filmu, książki czy kolorowych magazynów. Zaczynamy robić jakieś mega głupoty, które nie tylko niszczą nasze zdrowie (psychiczne i fizyczne), ale co gorsza budują w nas przekonanie, że jesteśmy beznadziejne. Bo czy ktoś może nas pokochać z takimi włosami? Gdybym nie miała takich cienkich, jasnych włosów… gdybym miała kruczoczarne loki… ooo… wtedy cały świat należałby do mnie! A tak… no cóż, jestem beznadziejna z tą fryzurą… Znam dziewczynę (dzisiaj już dorosłą kobietę), która ma piękne, duże oczy. Ale pewnego dnia (w młodości) uznała, że ma oczy… wyłupiaste. Co zrobiła? Zaczęła je mrużyć. Nie tylko wyglądała dziwnie z takim wyrazem twarzy, ale.. nabawiła się problemów ze wzrokiem. Całe szczęście dzisiaj, kiedy jest dorosła, nosi soczewki i w dodatku mocno tuszuje rzęsy, żeby optycznie jeszcze bardziej „otworzyć oko”. Ona zmądrzała. A Ty?

Siła samoakceptacji.

Oczywiście, do tego trzeba siły charakteru. Ale, ale… chcesz mnie przekonać, że Ty jej nie masz? Akurat! Skoro czytasz ten tekst, jesteś ze mną na FB, ćwiczysz, obserwujesz, interesujesz się… to znaczy że ta siła jest w Tobie! Że albo dopiero kiełkuje, albo już urosła i chce zacząć zmiany! A podstawowa zmiana, to akceptacja siebie. Taka mądra, spokojna, dobra dla siebie akceptacja. Akceptacja nie oznacza zaniedbania siebie, „odpuszczenia” , braku starania. Raczej chodzi o to, żebyś przestała się ukrywać z cechami (zarówno zewnętrznymi jak i wewnętrznymi), których nie akceptujesz. Masz długą szyję? No i pięknie! Noś naszyjniki i upinaj włosy do góry. Bądź z niej dumna! Zaraz zobaczysz, że inni patrzą na Ciebie z podziwem. Długa szyja dodaje powabu i gracji. Marudzisz na swój duży biust? Bo jest ciężki, przeszkadza w ćwiczeniach i jest obiektem żartów? Załóż sukienkę z dekoltem i wypnij pierś do przodu! Znam co najmniej setkę dziewczyn, które marzą o takim biuście. Serio! A Ty, która czytasz ten tekst i właśnie się garbisz, bo masz maleńkie piersi, pokochaj je! I zdaj sobie sprawę z tego, że wiele z nas zazdrości Ci, że możesz chodzić bez stanika! To takie sexy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj