Szacunek do siebie.

0

Dlaczego szacunek do siebie przyszedł przed Świętami.

Zaczęło się od „odpuszczania” przed Świętami. Rozmawiałam z kolegą sportowcem i zapytałam, czy on też ma problem z utrzymaniem diety i regularnych treningów w grudniu. Bo do Świąt niedaleko, wiadomo że będziemy jeść słodycze nie tylko w Wigilię, że na Sylwestra poszalejemy, że okres przedświąteczny to czas sprawunków, porządków, spotkań z bliskimi więc siłą rzeczy na ćwiczenia nie wystarcza czasu. No i ja tak mówię i mówię, rozkręcam się, tłumaczę a on… patrzy na mnie jakbym się z choinki urwała! Przerwałam w pół zdania i wybąkałam: no co? A on na to: no nic, zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi. Dlaczego z powodu Świąt mam przestać szanować siebie? Mam wrzucać do żołądka co popadnie, zafundować mięśniom przestój, pozbawić się kondycji, bo przez trzy dni będę świętować? To bzdura jakaś.

I wiecie co, przyznałam mu rację. Bo jak się tak nad tym głębiej zastanowić, to to jak traktujemy siebie jest wyrazem szacunku. Szacunku do własnego ciała, do własnych potrzeb, do swoich emocji. Dlaczego wcześniej mi to nie przyszło do głowy!? Szanuję wiele osób za to co robią, jakie podjęli decyzje, ile z siebie dają – a o sobie zapominam! Skąd to się bierze? Czy ze względu na kwestie kulturowe, że my kobiety, matki-Polki, heroiczne i zawsze stające na wysokości zadania od dziecka jesteśmy uczone, że my liczymy się najmniej? Czy to jest związane z poczuciem własnej wartości, przyznania sobie prawa do zaspokojenia swoich potrzeb – a nie permanentnej rezygnacji z nich? Pewnie odpowiedzi jest wiele (poruszałam ten temat już kiedyś na moim blogu ). Właściwie nie o tym chcę dzisiaj pisać. Dziś chcę pisać o tym, jak rozumiem szacunek do siebie.

Szacunek do ciała.

Swoje ciało, nasz organizm traktujemy jako rzecz nam daną i oczywistą. Zdrowie jest w standardzie. Opcje rozszerzone obejmują jeszcze atrakcyjny wygląd czy wyjątkowe mocne partie mięśni lub narządy. Ludzie palą fajki i liczą na to, że ich płuca dadzą radę. Ludzie jedzą fast food’y i mają nadzieję, że ich organizm poradzi sobie ze śmieciowym jedzeniem. Ludzie leżą na kanapie po całym dniu siedzenia przy biurku i wcale nie mają poczucia, że trzeba o mięśnie, stawy, ścięgna czy nawet własne serce – zadbać. Druga skrajność to nadmierna eksploatacja. Nie musisz się wyspać, kawa załatwi sprawę. Nie trzeba iść do lekarza, środek przeciwbólowy to najlepsze lekarstwo. Nie ma czasu na odpoczynek, trzeba zrobić dziewiąty trening w tym tygodniu, bo brzuch nie jest idealnie płaski. Czy szacunek do własnego ciała to coś tak niespotykanego? Mamy coś cennego, coś dobrego, coś z czego możemy czerpać. To wartość. A my zamiast okazywać ciału szacunek, dbać o niego, myśleć co jemy i jaką aktywność (lub jej brak) mu fundujemy – czerpiemy z niego korzyści nie dając nic (albo niewiele) w zamian. To nie fair w stosunku do naszego organizmu. To również przejaw braku szacunku do siebie.

Szacunek dla własnych uczuć i potrzeb.

Kiedy dbamy o bliskich, zastanawiamy się nad ich potrzebami i chcemy je zaspokoić. Kiedy przyjaciółka ma kłopoty, chcemy jej pomóc. Gdy Rodzice mają zmartwienie – staramy się od nich wyciągnąć o co chodzi i stajemy na głowie, żeby rozwiązać problem. Ale kiedy nas coś uwiera, z czymś jest nam źle – często to pomijamy. Przekonujemy sami siebie, że to nic, że to nieważne. A właśnie, że ważne! Czy nie doświadczyłaś już takiej sytuacji, że zmuszałaś się do czegoś jakiś czas – to może być kilka dni albo kilka lat – i w pewnym momencie nie wytrzymywałaś? Wybuchałaś, podejmowałaś nagłe decyzje, rzucałaś wszystko z dnia na dzień? To tak, jakbyś naciągała sprężynę, najpierw trochę, potem coraz mocniej i mocniej, aż w końcu TRACH! Sprężyna pękła i siała spustoszenie wokół. A czy nigdy wcześniej nie słyszałaś wewnętrznego głosu, że coś jest nie w porządku? Że nie masz w sobie wewnętrznej zgody na to co się dzieje z Twoim udziałem? Czy jakiś szept w świadomości próbował się przebić i zamienić w stanowczy głos: przerwij tę sytuację, przestań się zgadzać, postępuj w zgodzie z sobą? Gdzie wówczas podział się szacunek do siebie samej? Co się stało z byciem fair wobec własnych uczuć? W imię czego odsuwałaś te myśli od siebie, dlaczego tłamsiłaś swoje potrzeby? Czy było warto?

Przedświąteczne porządki.

Myślę, że trzeba pielęgnować w sobie szacunek do siebie. Przed Świętami jest dobra pora na gruntowne porządki. Poukładaj sobie w głowie priorytety, zrób wśród nich miejsce dla siebie. Nie rezygnuj z własnego zdrowia – zarówno fizycznego jak i psychicznego. Utrata szacunku do siebie w imię potrzeb innych ludzi lub w imię pogoni za wyimaginowanymi celami nie jest tego warta. Na koniec dnia, kiedy zasypiasz, dobrze jest poczuć wewnętrzny spokój i mieć przekonanie, że Twoje ciało jest zaopiekowane. Znajdź w sobie szacunek do siebie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj