Zmiana nazwy, i co dalej…

1

Ostatnio pisałam o największej zmianie na moim profilu, czyli o zmianie nazwy. Wasze reakcje były bardzo różne, ale wszystkie je szanuję. Zmiana nazwy nie jest o, takim sobie kaprysem, ale wynikiem wielu rozmów, Waszych maili, moich przemyśleń. Zresztą, to już wiecie dokładnie, jeśli czytałyście mój poprzedni artykuł. To, co teraz chcę podkreślić, to że ta zmiana nie odbywa się tylko w warstwie słów: za tym idą nowe projekty, praca całego mojego zespołu, setki moich nowych pomysłów. Wszystko to opiera się na myśli przewodniej, na celu który stawiam sobie i Wam. Ten cel nie jest czymś nowym, wydaje mi się że doskonale go znacie. To jak prowadziłam swój profil do tej pory, jak z Wami rozmawiałam, co starałam się przekazać, to wszystko prowadziło właśnie do tego celu. Teraz został jedynie ubrany w słowa. Słowa dobierałam bardzo starannie do mojego motto: feel yourself.

Z głębi serca…

Jestem absolutnie przekonana, że wszystkie trwałe zmiany, wiecie: takie na dobre i na długo, muszą wynikać z wewnętrznego przekonania. Po prostu: z głębi serca. Swojego własnego serca (i rozumu). Nie można zmuszać się do czegoś wbrew sobie. Jeśli uznasz, że coś jest naprawdę ważne dla Ciebie, wówczas „to coś” automatycznie staje się Twoim celem. Wtedy nie ma presji zewnętrznej, nie ma „poświęcania” się, nie ma niechęci do włożenia wysiłku, aby to osiągnąć. Nie ma poczucia, że tracisz czas na coś „bez sensu”, czego nie lubisz robić. Pomyśl o tym nawet na przykładzie swojego życia. Czy jeśli na czymś Ci bardzo zależało, tak bardzo i tak naprawdę, to czy żałowałaś czasu i energii, aby to osiągnąć? To mogły być bardzo różne sprawy: relacja z kimś, sukces w pracy czy nawet zdobycie jakiejś umiejętności. Zasada jednak w odniesieniu do wszystkiego, co dotyczy Ciebie zawsze jest ta sama: jeśli autentycznie czegoś bardzo chcesz, nie szczędzisz sił aby to dostać. I masz frajdę, kiedy to robisz. To Cię cieszy i sprawia przyjemność, nawet jeśli dużo kosztuje.

Ważne dwa słowa.

Właśnie tak ja podchodzę do aktywności fizycznej. I dlatego moje hasło przewodnie brzmi: feel yourself, czyli: poczuj to sama, poczuj siebie. Nie oburzajcie się, że hasło jest po angielsku. Możecie je interpretować indywidualnie, na różne sposoby, w odniesieniu do każdej z Was odrobinę inaczej. To bardzo „pojemne” stwierdzenie, które daje pole do popisu. To co ja chcę Wam przekazać poprzez te dwa słowa to pewna propozycja rozumienia celu, wprowadzania zmiany, poczucia wewnętrznej potrzeby zadbania o siebie. Nie szkodzi, że nie jesteś idealna. Nie szkodzi, że coś Ci się nie udaje (zwłaszcza na początku). Ważne jest to, że chcesz, że widzisz sens, że próbujesz.

Interpretacja.

Zamknij oczy i pomyśl: feel yourself. Poczuj siebie. Poczuj to sobą. Poczuj to sama, bez podpowiedzi innych.

Zależy mi bardzo na tym, żebyście wiedziały, do czego dążycie. Czy dążycie tylko do zrzucenia kilku nadprogramowych kilogramów, czy do czegoś więcej? Czy chodzi o to jak wyglądacie, czy jak się czujecie? Czy ważne jest opakowanie czy zawartość? Zwracam na to uwagę, bo kiedy rozmawiam z Wami poprzez maila czy twarzą w twarz, zazwyczaj słyszę wiele smutku, zniechęcenia i braku akceptacji siebie. Tak, jakby te 5 kilogramów w tą, czy tamtą stronę, świadczyły o Waszej wartości. A mnie chodzi o to, żebyście ćwiczyły nie tylko po coś, ale również z ważnego powodu. Tym powodem jest dbanie o sobie. Nie ma ważniejszej przyczyny Twoich wysiłków, niż Ty sama. Kiedy walczysz o sukces, pokonanie kolejnej bariery, lepszą formę – to rób to dla siebie. Nie dla koleżanki, żeby jej utrzeć nosa. Nie dla faceta, żeby uznał, że jesteś bardziej atrakcyjna. Nie po to, żeby coś komuś udowodnić. Zrób to dla siebie. Poczuj, że sama tego chcesz. Że to ma sens, bo jest wyrazem miłości do siebie. Zadbania o to co masz cennego: o zdrowie, o kondycję, o dobrą formę.

Dla siebie.

Nie bez powodu w centrum zainteresowania stawiam Ciebie. Nie chcę teraz mówić o tym, co myśli o Tobie znajoma z pracy albo Twój kolega ze studiów. To dla mnie nie ma kompletnie znaczenia. Dla mnie znaczenie ma Twoje marzenie, Twoja chęć, Twoja wola. Nie odmawiaj sobie prawa do spełniania swoich marzeń, prawa do dbania o siebie, prawa do troski o swoje samopoczucie i swoją formę. Myśl o sobie dobrze, bo zasługujesz na dobre traktowanie. Jesteś wyjątkowa. Ceń swoją osobę wysoko. Bądź dla siebie czuła i stanowcza. Feel yourself czyli poczuj czego naprawdę chcesz. I do boju!

Przeczytaj także: Moje życie, moje zmiany

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj