Znajdź w sobie motywację.

0

Motywacja.

Ostatnio podczas wywiadu do Sylowi.pl zostałam zapytana o motywację. Co robię, kiedy spada mi motywacja, jakie rady przekazałabym innym w tej kwestii. Od czasu tamtego wywiadu trochę o tym myślałam, a że większość z nas po Świętach ma mocne postanowienie redukcji wagi, to postanowiłam ten temat rozwinąć. Szczególnie, że często dostaję od Was maila typu: „Anka, co zrobić, żeby mi się udało”, „chciałabym osiągnąć wymarzoną figurę, ale nie umiem wytrwać w postanowieniu”, „jak Ty to robisz, że ćwiczysz regularnie”? Właściwie, na wszystkie te pytania jest jedna odpowiedź: zależy mi.

Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce.

To zdanie jest często przytaczane na memach, w których Kubuś Puchatek siedzi rozleniwiony z wyeksponowanym brzuszkiem i ma minę w stylu Misia o bardzo małym rozumku. No właśnie – i ten opis w zasadzie powinien wystarczyć. Jeśli Ci się nie chce, to nikt za Ciebie nie spowoduje Twojego „chcenia”.  Po prostu, to kwestia wewnętrznego przekonania, które albo w sobie odnajdziesz, albo nie. Sprawa jest prosta: jeśli Ci się nie chce to będziesz nadal hodować misiowy brzuszek. Jeśli to jest Twój prawdziwy wybór i nie czujesz się z tym wyborem źle – to ok. Tylko że…. Gdybyś naprawdę czuła się z tym OK, to pewnie nie pisałabyś do mnie tych maili w stylu: Anka, pomóż mi się zmotywować!

Przereklamowane psychologizmy.

Wiecie co, ja nie skończyłam studiów z psychologii, tylko AWF. I to czego się nauczyłam na własnej skórze i obserwując ludzi, którzy osiągają sukcesy (nie tylko sportowe) to to, że najważniejsza jest SAMODYSCYPLINA. Po prostu. Stawiasz sobie cel i działasz tak, aby go osiągnąć. Ten cel jednak musi wypływać z TWOICH PRZEKONAŃ.  Jeśli Tobie nie przeszkadzają nadwyżkowe kilogramy, brak formy, zadyszka przy wchodzeniu po schodach – to nikt Cię nie zmotywuje do regularnych treningów. Dopóki sama nie poczujesz potrzeby zawalczenia o swoją formę, to żadne moje wpisy, artykuły czy metamorfozy dziewczyn nie będą działały. Zatem tak naprawdę prace musisz wykonać sama: usiądź i odpowiedz sobie szczerze na kilka pytań:
– czy zdrowie Twojego organizmu jest dla Ciebie ważne?
– czy zależy Ci aby wyglądać atrakcyjnie czy nie?
– czy jesteś gotowa wprowadzić realne ZMIANY w trybie życia i w sposobie odżywiania?
– czy znajdziesz czas (nawet kosztem innych rzeczy) aby o siebie zadbać?

Nie oczekuj ode mnie – ani od nikogo innego – że odpowiem za Ciebie na te pytania. Jedyne co ja mogę zrobić, to pokazać Ci na przykładzie własnego życia, mojej codzienności – jak to działa, ile wymaga ode mnie samodyscypliny i wysiłku, jakie efekty przynoszą moje starania. Ale to Ty i tylko Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to dla Ciebie na tyle warte, aby zacząć zmiany.

Bez wymówek.

To, czego nie znoszę – to usprawiedliwianie się. Chciałabym poćwiczyć, ale nie mam kondycji. No kurza noga, jak masz mieć kondycję bez treningów? Chciałabym schudnąć, ale nie mogę przestać jeść. No to chcesz schudnąć czy tylko tak gadasz? Chciałabym mieć czas dla siebie, ale rodzina mnie tak absorbuje. A może Rodzinie bardziej się przyda dobry przykład niż nadopiekuńczość? Lubię chodzić na siłownię, ale praca mnie wykańcza. To co jest dla Ciebie ważniejsze – wynik sprzedaży czy Twój wynik na bieżni? Wszystkie te przykłady, to nędzne wymówki, które służą tylko do tego, żeby się usprawiedliwiać. A nie o usprawiedliwianie chodzi, tylko o osiąganie celu.

Racjonalne konkrety.

Ja nie jestem typem romantycznej marzycielki (choć bukiety kwiatów uwielbiam dostawać i Dawid o tym wie), dlatego do mnie zawsze przemawiają racjonalne argumenty i konkretne efekty. Jeśli piszecie do mnie: „co mam zrobić, aby wytrwać w zdrowej diecie i regularnych treningach” to zawsze odwołuje się do konkretów.
1. Chcę mieć ładne ciało. Ładne wg moich standardów. Nie wychudzone jak modelek z lat siedemdziesiątych, tylko jędrne, wysportowane, proporcjonalne. Jestem kobietą i chcę być atrakcyjna. Oskarżycie mnie o próżność? Trudno. Lubię ładnie wyglądać i jestem skłonna poświęcić swój czas i wysiłek, aby to osiągnąć.
2. Chcę być w dobrej kondycji. Nie lubię, kiedy moje ciało mnie ogranicza w prostych czynnościach. Nie pozwolę na to, aby problemem było przebiegnięcie kilkudziesięciu metrów, żeby złapać autobus albo żebym nie mogła przetańczyć pół nocy, jeśli mam na to ochotę a muza na imprezie temu sprzyja.
3. Chcę dobrze odżywiać mój organizm. Nie będę fundować mu ton cukru, ciężarówek chemii i hałd utwardzanych tłuszczy. Nie – bo mój organizm to część mnie. A ja o siebie dbam – i mam do tego prawo i czuję taką potrzebę.

Dyscyplina.

Podsumowując: jeśli tego wszystkiego chcę, to po prostu żyję tak, aby to osiągnąć. Nie są to cele z kosmosu, jakieś wyimaginowane mrzonki i dyrdymały. Zdrowe dbanie o siebie jest elementarną częścią mojego życia. Tak samo jak dbanie o dzieci, o męża, o bliskich. Kilka godzin w tygodniu przeznaczonych na treningi, kolejne kilka na gotowanie i zgłębianie tematów związanych ze sportem i zdrową dietą, to nie są żadne cuda na kiju. Spinam cztery litery. Organizuję czas sobie i dzieciom, włączam w aktywność moich bliskich i robię to!

Zdjęcie główne: Top: http://prozis.com/31Vy Legginsy: http://prozis.com/31VL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Proszę podaj swoje imię tutaj